Co nas obchodzi NASA? Zasadniczo niewiele. Wystrzeliwują, panie, te rakiety, na Księżycu byli, ale co ma z tego zwykły człowiek, ja się pytam?
Zastanówmy się:
- jeśli zwykły człowiek ma okulary z powłoką zapobiegającą rysowaniu się szkieł, to ma to dzięki NASA, które opracowało ją na potrzeby kosmicznych spacerów;
- tenże zwykły człowiek czyta te słowa na ekranie komputera, który składa się układów scalonych – a te po raz pierwszy zastosowano w Apollo Guidance Computer;
- tomograf komputerowy – po raz pierwszy użyto tej techniki przy pomiarach promieniowania słonecznego;
- systemy ociepleń budynków – użyte w nich materiały powstały w celu ochrony pojazdów kosmicznych przed promieniowaniem;
- joystick wynaleziono na potrzeby pojazdu księżycowego;
- pianka zapamiętująca kształty, stosowana w materacach – opracowana jako wypełnienie foteli w lądownikach, dla zmniejszenia skutków uderzeń w momencie lądowania;
- podeszwy sportowe – wywodzą się z programu Apollo;
- łączność satelitarna;
- nowoczesne wykrywacze dymu, podstawa dzisiejszych systemów alarmowych;
- filtry do wody.
Mógłbym jeszcze tak wyliczać przez czas jakiś, a to przecież tylko wynalazki „poboczne”, które powstały przy okazji realizacji zasadniczego celu: podboju przestrzeni kosmicznej. Nasza rasa prędzej czy później będzie musiała opuścić Ziemię – inaczej będzie po nas. Nasza planeta jest w stanie wyżywić tylko określoną liczbę osobników, cała reszta będzie musiała szukać szczęścia gdzie indziej. Nie wspominając już o tym oczywiście, że Wszechświat usilnie próbuje nas zabić, co może mu się prędzej czy później udać.
A teraz uwaga: agencja, która tak przysłużyła się ludzkości jest w ostatnich latach solidnie niedoinwestowana. Kryzys gospodarczy w USA mocno się na niej odbił, w końcu niczego tak łatwo się nie przycina jak funduszy na zabawki dla jajogłowych. Tymczasem budżet NASA to połowa centa z każdego dolara, jaki amerykański podatnik zostawia w IRS. Pół procenta budżetu USA. Ktoś zna równie dobrą inwestycję w ostatnich latach?
Dobrzy ludzie po drugiej stronie Atlantyku zaczęli więc akcję Penny4NASA, której celem jest doprowadzenie do podwojenia tego udziału – do pełnego jednego procenta. Przygotowali film, do którego ja z kolei dorobiłem polskie napisy. Wiem, że Polacy nie mają tu wiele do powiedzenia, ale cel spolszczenia jest inny: uzmysłowienie rodakom ile daje nam rozwój nauki, nawet na tek egzotycznych frontach. Mało przyziemnych zgoła.
W tej sprawie wszyscy jesteśmy Amerykanami.






