Nauka, Wszechświat i cała reszta

Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 1

Pół roku temu pierwszy raz w życiu miałem okazję wygłosić wykład inaugurujący konferencję. Jak to każdy pierwszy raz, było to dla mnie nie lada przeżycie. Nie była to może konferencja, na której zjawili się najważniejsi badacze z całego świata. Niemniej jednak, wykład inauguracyjny na międzynarodowej konferencji doktoranckiej w moim macierzystym Instytucie Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego to chyba dobry początek. Konferencja nosiła tytuł Over the Boarders. Migration of people, goods and ideas in ancient times, czyli Ponad granicami. Migracje ludzi, dóbr i idei w czasach antycznych. A mój referat zatytułowałem People, diseases and ideas in motion: Eastern Mediterranean and Beyond, czyli Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko. Jako że wykład mój spotkał się z przychylnym przyjęciem, stwierdziłem, że podzielę się nim również na moim blogu. Troszkę to zajęło, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Tekst zdecydowałem się podzielić na dwie części, wydał mi się on bowiem zbyt długi. Oto epizod pierwszy:

Imperium Rzymskie z położonym centralnie Morzem Śródziemnym, było miejscem nieustannego ruchu. Żołnierze, urzędnicy, kupcy i niewolnicy krążyli po całym Imperium. Jedni podróżowali z własnej woli, inni byli niestety do tego zmuszani. Znakomita większość tych wędrowców jest dla nas zupełnie anonimowa. Są jednak i tacy, o których co nieco wiemy. Nie mam tu na myśli tych, którym udało się znaleźć drogę do pism starożytnych autorów. Nie mówię tu o cesarza, członkach cesarskich rodzin czy słynnych wodzach. Chodzi mi raczej o zwykłych zjadaczach rzymskich placków z cebulą i czosnkiem, którzy mieli na tyle szczęścia, że teksty inskrypcji, w których zostali wspomnieni, dotrwały do naszych czasów. Szybkie zapytanie, jaki wysłałem do Epigraphic Database Heidelberg, jednej z kilku internetowych baz danych łacińskich inskrypcji, przyniosło mi niemal 1800 trafień dotyczących inskrypcji, w tekstach których pojawiła się jakakolwiek wzmianka o miejscu pochodzenia wspomnianych tam ludzi. Nie chcę tu jednak przedstawiać żadnych ogólnych, statystycznych wyników mojego zapytania. Chciałbym jedynie zaprezentować kilka przykładów, tak aby nadać imiona idei starożytnych ludzi w ruchu.

Stela nagrobna Kalwencjusza Sylwana

Pierwszym, którego chciałbym wspomnieć jest Marek Ulpiusz Magnus (Wielki). Był on żołnierzem, który zmarł w starożytnym Neapolis, dzisiejszym Nablusie w Izraelu gdzieś między 132 a 135 rokiem n.e. Urodził się jednak zupełnie gdzie indziej, w mieście Savaria w naddunajskiej prowincji Panonia (dziś Szombathely na Węgrzech). Kolejnym jest Kalwencjusz Sylwan, również żołnierz. Dedykowaną mu stelę nagrobną znaleziono w Cezarei Anazarbus w Cylicji (dzisiejsze Dilekkaya w południowo-wschodniej Turcji). Tym razem nie wiemy, kiedy pożegnał się ze światem doczesnym, ale wiemy, że miał wówczas 50 lat. Pochodził zaś również z Panonii. Tym razem jednak nie z Savarii, a z Sirmium (dzisiejsza Sremska Mitrovica w Serbii). Kolejnym imieniem w naszej wyliczance jest Tyberiusz Klaudiusz Antonin, który na świat przyszedł w Hierapolis. Niestety nie wiemy którym, gdyż w starożytności istniało kilka miast o tej nazwie, głównie na terenie Azji Mniejszej i Syrii. Wiemy jednak, że żywota dokonał gdzie indziej, w Filadelfii (dzisiejszy Amman w Jordanii). Kolejnym starożytnym podróżnikiem, który pozostawił po sobie ślad jest Marek Gawiusz Bassus, pochodzący ze stolicy Imperium ekwita, którego inskrypcją uhonorowali mieszkańcy Efezu. Tym razem inskrypcja nie jest epitafium, więc Marek Bassus zapewne nie zmarł w Efezie, prawdopodobnie jednak odwiedził to miasto, a na pewno zrobił coś pamiętnego dla lokalnej wspólnoty. Inaczej nie zostałby uhonorowany. Jeszcze innym przykładem wędrowcy jest Kwintus Petroniusz Kwintian. Człowiek ten również był ekwitą, co więcej wiemy też, że pełnił funkcję trybuna kohorty w Legionie Pierwszym Partyjskim. Nie znamy dokładnie miejsca jego pochodzenia, wiemy jedynie, że urodził się gdzieś na terenie Numidii. Żołnierskie obowiązki zaniosły go jednak stamtąd aż na wschodnią granicę Imperium. Wiemy to, gdyż w Hatrze uhonorowano go posągiem gdzieś między 238 a 246 r. n.e. W końcu, żeby pokazać, że ludzie w starożytności podróżowali nie tylko z zachodu na wschód, jeszcze jeden żołnierz, tym razem urodzony w Aleksandrii Gajusz Juliusz Petronianus. Zmarł on w Misenum, w Zatoce Neapolitańskiej gdzieś w II lub na początku III wieku n.e., gdy miał 40 lat.

Oczywiście każdy z wymienionych Rzymian zapewne w swoim życiu odbył co najmniej kilka takich podróży. Trudno też podejrzewać, że z miejsc urodzenia trafili oni bezpośrednio do miejsc, w których ich uhonorowano lub gdzie zmarli. Niestety ślady, jakie posiadamy są nikłe. Niemniej jednak ich pomnożenie przez dziesiątki tysięcy, przez miliony, daje nam pewne pojęcie o tym, jak bardzo różne części starożytnego świata śródziemnomorskiego był ze sobą połączony.

Podróże i migracje osób takich jak Marek Gawiusz Bassus, Marek Ulpiusz Magnus czy Gajusz Juliusz Petronianus były siłą napędową rozprzestrzeniania się różnych idei. Przykłady tych zaś można by mnożyć i mnożyć. W prehistorii miejsce miało na przykład rozprzestrzenienie się rolnictwa, być może najważniejszego wydarzenia w dziejach ludzkości. W czasach antycznych zaś posiadamy kilka przykładów szerzenia się różnych religii. Starożytny Bliski Wschód zrodził przecież kilka systemów religijnych, które rozlały się na całe Śródziemnomorze, a cześć z nich na cały świat. To tam uformowały się judaizm, chrześcijaństwo, wreszcie islam. Religie te osiągnęły oszałamiający sukces, a ich wyznawcy dziś żyją we wszystkich niemal zakątkach naszej planety. Znamy jednak i takie, którym się to nie udało. Najlepszych chyba przykładem jest tu chyba mitraizm, religia, która rozprzestrzeniona była niegdyś po całym terytorium Imperium Rzymskiego. Przegrała ona jednak starcie o dusze Rzymian z chrześcijaństwem. Warto tu dodać, że część badaczy wskazuje, że choć religia ta obecna była w różnych zakątkach Imperium, jej wyznawcy nigdy nie stanowili jakiegoś znacznego procenta jego mieszkańców.

Mitrea – świątynie kultu Mitry na terenie Imperium Rzymskiego za Manfred Clauss, „Mithras. Kult und Mysterien” 1990.

Zostawmy jednak religie. Zamiast tego skupię się na mniej skomplikowanym przykładzie dyfuzji idei. Mimo że jest on zdecydowanie prostszy, bez wątpienia przejawia pewne cechy charakterystyczne nawet dla znacznie bardziej złozonych idei, które rozpowszechniły się i obecne były w głowach ludzi przez dłuższy czas. Nieco bardziej szczegółowo chciałbym przedstawić przykład jednej monety, a właściwie przedstawienia na jej awersie.

Aueus (złota moneta) Pompejusza Wielkiego © The Trustees of the British Museum

Na zdjęciu po lewej widzicie aureus, a więc monetę wykonaną ze złota, wybitą przez Pompejusza Wielkiego. Jest to jedna z najbardziej tajemniczych monet rzymskich. Na całym świecie w muzealnych i prywatnych kolekcjach znajduje się zaledwie pięć jej egzemplarzy. Żaden z nich nie posiada kontekstu archeologicznego. W konsekwencji nie wiemy ani kiedy dokładnie, ani gdzie ją wyprodukowano. Proponowane przez różnych badaczy daty wahają się między ok. 80 rokiem p.n.e., a 46 rokiem p.n.e. Powstać mogła ona zarówno w Hiszpanii, w rzymskiej Afryce (dzisiejsza Tunezja), w Rzymie, na terenach południowych Bałkanów (prawdopodobnie starożytnej Tesalii lub w Tesalonikach) lub w Amisos w Poncie nad Morzem Czarnym. Nie jest to jednak kwestia, którą chciałbym Was zanudzać. Chciałbym skupić się jedynie na przedstawieniu, które umieszczono na awersie tej monety. Widzimy na niej głowę przyozdobioną słoniowym skalpem. Z łaciny nazywane jest ono exuviae elephantis, czyli właśnie skalp słonia. Warto jednak zwrócić uwagę, że słowo exuviae oznaczało również łupy wojenne. Zwykle przedstawienie na awersie monety Pompejusza traktowane jest jako pierwsza personifikacja (uosobienie) prowincji Afryka w sztuce rzymskiej. Sprawa nie jest jednak tak prosta, jak wydawałoby się na pierwszy rzut oka. Podobne przedstawienia były dość popularne

Tetradrachma Ptolemeusza I © Bradley J. Bowin, M.D.

w sztuce starożytnej, w tym na innych monetach. Pierwowzór powstał ok. 320-315 roku p.n.e., gdy Ptolemeusz, jeden z następców Aleksandra Wielkiego i przyszły faraon Egiptu, wybił srebrną tetradrachmę (poczwórną drachmę), na której umieścił podobne przedstawienie. W tym przypadku nie ma najmniejszych wątpliwości nie tylko, że nie przedstawiono tu personifikacji Afryki, ale najpewniej w ogóle nie miało to żadnego odniesienia do Czarnego Lądu. Ptolemeusz przedstawił tu Aleksandra Wielkiego. Dlaczego macedoński zdobywca nosi skalp słonia? Prawdopodobnie było to odniesienie do boga Dionizosa i jego wyprawy do Indii. Aleksander, podobnie jak bóg wina i teatru, udał się bowiem do Indii i wrócił stamtąd zwycięski.

Moneta Agatoklesa, tyrana Syrakuz na Sycylii, © Numismatica Ars Classica NAC AG, Auction 13, lot 511.

Kolejna moneta z tego typu przedstawieniem wyprodukowana została między 314 a 305 rokiem na Sycylii. Za jej wybicie odpowiadał Agatokles, tyran (jedynowładca) Syrakuz i samozwańczy król wyspy. Podobnie jak w przypadku monety Pompejusza, numizmat Agatoklesa wykonany został ze złota. Niektórzy starożytnicy uważają, że przedstawienie to nawiązuje do afrykańskiej wyprawy tyrana, która miała miejsce w 310 r. p.n.e. Inni wskazują jednak, że tak jak Ptolemeusz, z którym Agatokles miał bliskie kontakty – tyran Syrakuz był mężem przybranej córki faraona – przedstawił on Aleksandra Wielkiego powołując się na jego legendę.

Mniej więcej w tym samym czasie Aleksandra Wielkiego w skalpie słonia na głowie na swoich monetach umieścił inny następca macedońskiego króla, Seleukos. Później miejsce miała trwająca ok. 100 lat przerwa. Kolejne tego typu przedstawienie pojawiło się dopiero na monecie króla Antiocha III Wielkiego. Co ważne najpewniej nawiązywało ono do zwycięskiej kampanii wschodniej władcy, a same monety wybito w Suzie.

Drachma Demetriosa I, króla Baktrii, © Classical Numismatic Group, INC. www.cngcoins.com/

W II wieku p.n.e portrety z exuviae elephantis pojawiają się na monetach królów baktryjskich, władających terenami dzisiejszego północnego Afganistanu. Dwóch z nich – Demetriusz I (na początku II wieku p.n.e.) i Lizjasz Aniketos (Niezwyciężony) (pod koniec II wieku p.n.e.) zdecydowali się umieścić na swoich monetach własne portrety przyozdobione takim nietypowym nakryciem głowy. Tak samo postąpiło trzech królów z dynastii Seleukidów (Demetriusz I, Demetriusz II i Aleksander II), którzy również ozdobili awersy swoich monet własnymi portretami w exuviae elephantis.

Głowa ozdobiona skalpem słonia pojawia się jednak nie tylko w kontekście azjatyckim czy indyjskim, ale również afrykańskim. Pierwsze tego typu przedstawienie jest nico tajemnicze. Pojawia się ono na monecie, której wybicie przypisuje się numidyjskiemu królowi Hierbasowi. Niestety wcale nie jest pewne, czy właśnie z rozkazu tego króla ją wyprodukowano. W efekcie, wcale nie wiemy, czy na pewno było pierwsze. Jeśli jednak tak było, wybita została ona około roku 80 p.n.e.

Denar Metellusa Scypiona i Eppiusza, © Trustees of the British Museum

Pierwszą bezspornie afrykańską monetą – która nie tylko wybita została na terenie rzymskiej Afryki, ale przedstawia również personifikację tej prowincji – jest denar wybity przez Metellusa Scypiona i jego legata Eppiusza w czasie wojny domowej z Cezarem w latach 47-46 p.n.e. Nie tylko wiemy, że obaj politycy działali na terenie Afryki – to tam, pod Tapsus, zostali ostatecznie pokonani przez Cezara – ale atrybuty, czyli przedmioty towarzyszące przedstawieniu, takie jak pług i kłosy zboża, jednoznacznie wskazują na personifikację. Symbolizują one żyzność prowincji, a pamiętać trzeba, że przed zajęciem Egiptu przez Oktawiana, to Afryka była głównym spichlerzem Rzymu. Niektórzy badacze uważają więc, że to właśnie na tej monecie po raz pierwszy w historii sztuki – nie tylko rzymskiej – ukazano personifikację Afryki. Przedstawienie to zostało szybko przejęte przez lokalnych władców. Na swoich monetach umieścili je zarówno król mauretański Bogud, jak i numidyjski Juba I. Szybko też personifikacja Afryki pojawiła się znów na monetach rzymskich. Najpierw w 43 r. Lucjusz Cestiusz i Gajusz Norbanus wybili prawdopodobnie w Rzymie aureusa z przedstawieniem kobiecej głowy ozdobionej skalpem słonia, a rok później namiestnik Afryki Kwintus Kornificjusz wybił denara o podobnym awersie. Personifikacja Afryki pojawia się również na monetach króla Mauretanii Bokchusa (między 33 a 25 r. p.n.e.) i władcy Numidii Juby II (między 25 p.n.e. i 23 n.e.).

Wszystkie monety z głową w skalpie słonia między końcem IV w. p.n.e. a przełomem er z zaznaczonymi mennicami.

Jak widać przedstawienie ze skalpem słonia zrobiło dość zawrotną karierę przynajmniej jeśli chodzi o numizmatykę. W ciągu niemal 300 lat między ok. 320 a 25 r. p.n.e. męska bądź damska głowa nim ozdobiona pojawiła się na monetach bitych od Mauretanii aż po Baktrię. Co ciekawe, po drodze, zapewne w na początku drugiej połowy I w. p.n.e. zmieniło ono znaczenie. Wpierw było symbolem zwycięskiego marszu Aleksandra Wielkiego na Wschód. Później zaś stało się atrybutem identyfikującym personifikację rzymskiej Afryki. Moneta Pompejusza, od której zacząłem tę część, znajduje się gdzieś w środku tej radykalnej zmiany. Jest albo ostatnim przykładem dawnej tradycji, albo pierwszym (ewentualnie jednym z pierwszych) nowej.

C.D.N.

Share this Story
Zobacz inne podobne wpisy
Zobacz inne wpisy Kamil Kopij
  • Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 2

    W pierwszej części tekstu poznaliśmy kilku Rzymian, którzy w ciągu swego życia odbyli długie podróże. To m.in. dzięki nim po Imperium ...
  • Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 1

    Pół roku temu pierwszy raz w życiu miałem okazję wygłosić wykład inaugurujący konferencję. Jak to każdy pierwszy raz, było to dla ...
  • Projekt Genesis, czyli jak rozsiać ziemskie życie po kosmicznej okolicy

    W otwierającej scenie Prometeusza, osadzonego w uniwersum Obcego, gniota w reżyserii Ridleya Scotta, przedstawiciel tajemniczej obcej rasy znanej nam jako Inżynierowie, ...
  • Królewna Śnieżka i łowcy

    Skuta lodem i nieprzenikniona, Antarktyda jest jedynym kontynentem i jednym z niewielu zakątków Ziemi, którego nie udało się nam skolonizować. Po ...
  • Sonda 2: Pierwsza krew

    29 września 1989 roku w wypadku samochodowym zginęli Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński, twórcy i prowadzący popularnonaukowego programu SONDA. Ich tragiczna ...
  • Czy Neron prześladował chrześcijan?

    22 lutego tego roku prezydent Andrzej Duda ogłosił Quo vadis lekturą Narodowego Czytania 2016. Obwieszczając werdykt, głowa państwa powiedziała, że powieść ...
  • Władcy pierścieni

    Star Trek J.J. Abramsa z 2009 roku nie zapadnie raczej w pamięć kinomanów, a tym bardziej fanów „Gwiezdnej Wędrówki”. Jest w ...
  • Krótka (pre)historia wojny, cz. 2

    W 2012 roku w Nataruk w północno-zachodniej Kenii archeolodzy natrafili na częściowo odsłonięte szczątki przynajmniej dwudziestu siedmiu osób. Drobiazgowe analizy pokazały, ...
  • Historia jednej monety: medaliony Porusa

    Aleksander Wielki jest bez wątpienia jedną z najbardziej rozpalających wyobraźnie postaci, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Należy on do niezbyt licznego ...
  • Krótka (pre)historia wojny (cz. 1)

    W 2012 roku w Nataruk w północno-zachodniej Kenii archeolodzy natrafili na częściowo odsłonięte szczątki przynajmniej dwudziestu siedmiu osób. Drobiazgowe analizy pokazały, ...
Zobacz inne w kategorii Nauka, Wszechświat i cała reszta

Zobacz

Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 2

W pierwszej części tekstu poznaliśmy kilku Rzymian, którzy ...

Inline
Inline