Nauka, Wszechświat i cała reszta

Czy Neron prześladował chrześcijan?

22 lutego tego roku prezydent Andrzej Duda ogłosił Quo vadis lekturą Narodowego Czytania 2016. Obwieszczając werdykt, głowa państwa powiedziała, że powieść Henryka Sienkiewicza to „piękna, cudowna powieść o miłości, o upadającym imperium, ale przede wszystkim o sile wiary, która potrafi czasem góry przenosić”. (Milczeniem pominę przekonanie, że w połowie I w. n.e. Cesarstwo Rzymskie upadało…). Akcja książki osnuta jest wokół Wielkiego Pożaru Rzymu, który strawił znaczną część stolicy Imperium Romanum w lipcu 64 r. n.e. oraz zrzuceniu winy za jego wybuch na chrześcijan. Oskarżenie, które wyszło od samego cesarza Nerona, według tradycji chrześcijańskiej doprowadziło do pierwszych wielkich prześladowań uczniów Jezusa i śmierci najważniejszych postaci w historii tej religii – św. Piotra i św. Pawła. Ale czy rzeczywiście akcja ta wymierzona była konkretnie w chrześcijan? Czy faktycznie masowo ginęli oni męczeńską śmiercią na arenach amfiteatrów? Wreszcie, czy uczestnikiem tych wydarzeń mogli być św. Piotr i św. Paweł?

Okładka Quo Vadis

Jako dziecko uwielbiałem Quo vadis. Książkę tę przeczytałem od deski do deski kilka razy, na długo zanim przez myśl przeszło mi, że skończę jako adept archeologii klasycznej. Wtedy powieść ta głęboko mnie fascynowała. W zasadzie, zdaje mi się, że wówczas bez wahania zgodziłbym się z oceną prezydenta. A teraz? No cóż, teraz Quo vadis znajduje się raczej na peryferiach moich czytelniczych gustów, na które dawno już się nie zapuszczałem. Zostawmy jednak to co non disputandum est i spójrzmy na kluczowe wydarzenia z Quo vadis oczami badacza przeszłości.

Mając na względzie wagę, jaką w tradycji chrześcijańskiej przykłada się do prześladowań, które miały miejsce za panowania Nerona (54-68), zaskakująca wydaje się być marna jakość dowodów jakie posiadamy. Jedynym niechrześcijańskim źródłem, które wiąże wyznawców Jezusa z Wielkim Pożarem Rzymu jest Tacyt. W Rocznikach spisanych zapewne w drugiej lub trzeciej dekadzie II w. n.e. czytamy:

Atoli ani pod wpływem zabiegów ludzkich, ani darowizn cesarza ofiar błagalnych na rzecz bogów nie ustępowała hańbiąca pogłoska i nadal wierzono, że pożar był nakazany. Aby ją usunąć, podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany został na śmierć przez prokuratora Poncjusza Pilatusa; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników. Schwytano więc naprzód tych, którzy tę wiarę publicznie wyznawali, potem na podstawie ich zeznań ogromne mnóstwo innych, i udowodniono im nie tyle zbrodnię podpalenia, ile nienawiść ku rodzajowi ludzkiemu. A śmierci ich przydano to urągowisko, że okryci skórami dzikich zwierząt, ginęli rozszarpywani przez psy albo przybici do krzyżów [albo przeznaczeni na pastwę płomieni i], gdy zabrakło dnia, palili się, służąc za nocne pochodnie. Na widowisko to ofiarował Neron swój park i wydał igrzysko w cyrku, gdzie w przebraniu woźnicy z tłumem się mieszał lub na wozie stawał. Stąd, chociaż ci ludzie byli winni i zasługiwali na najsurowsze kary, budziła się ku nim litość, jako że nie dla pożytku państwa, lecz dla zadośćuczynienia okrucieństwu jednego człowieka byli traceni.

Portret Nerona na aureusie wybitym ok. 64 roku. ©CNG, www.cngcoins.com

Skąd Tacyt czerpał informacje? Bez wątpienia jednym z jego źródeł był Pliniusz Starszy, który zginął w 79 r. próbują ratować ofiary wybuchu Wezuwiusza. Sam Pliniusz wspomniał w swojej monumentalnej encyklopedii Historia naturalna o pożarze. Próżno szukać tu jednak choćby słowa o udziale chrześcijan i prześladowaniach. Tacyt, który sam był senatorem, mógł też konsultować akta senackie. Co ciekawe, późniejszy autor, Dion Kassjusz, który tworzył w pierwszej połowie III wieku, wspominając o pożarze, również nie pisze nic o wyznawcach Jezusa z Nazaretu. Jedynym historykiem, który wiązał Nerona z chrześcijanami, był Swetoniusz. W swoich Żywotach Cezarów wspomina on, że cesarz rzeczywiście skazał jakąś grupę przedstawicieli nowej religii. Nie ma tu jednak mowy o ich męczeńskiej śmierci, a jedynie środkach powziętych przeciw szerzeniu się „zbrodniczego zabobonu”. Co więcej, u Swetoniusza wydarzenia te w żaden sposób nie były połączone z Wielkim Pożarem Rzymu. Wydaje się, że miało to raczej związek z wygnaniem z Rzymu sekt żydowskich. Tego rodzaju wydarzenia miały miejsce w stolicy wielokrotnie. Najpierw Senat, a później cesarze raz po raz zakazywali wstępu do stolicy kapłanom co bardziej egzotycznych kultów, których uważano za wichrzycieli. Podobny los w czasach cesarstwa spotykał różnej maści astrologów i jasnowidzów. Jak podaje Swetoniusz, za panowania Tyberiusza (14-37) tylko w latach 16-19 cesarz:

Obce wierzenia, jak egipskie i żydowskie obrzędy, ograniczył, a wyznawców zabobonu zmusił do spalenia szat i wszelkiego sprzętu ofiarnego. Młodzież żydowską pod pozorem służby wojskowej poprzerzucał do prowincyj o niezdrowym klimacie, resztę tegoż ludu lub wyznawców podobnej wiary wypędził z Rzymu, grożąc karą wiecznej niewoli w razie nieposłuszeństwa. Wypędził również astrologów, lecz gdy bardzo się wypraszali, obiecując zaniechać swych praktyk, ułaskawił.

Skoro w innych źródłach brak wzmianki o prześladowaniach chrześcijan po Wielkim Pożarze, skąd u Tacyta ta informacja? Pierwsze, co nasuwa się na myśl, to uznanie jej za późniejszy wtręt, fragment, który dodano już po triumfie chrześcijaństwa. Mimo że trudną tę możliwość zupełnie wykluczyć, wydaje się to mało prawdopodobne. Język tego ustępu dobrze pasuje bowiem do reszty dzieła Tacyta. Zdaje się, że raczej jest to anachronizm – czyli element niedopasowany do opisywanej w utworze epoki historycznej. Po pierwsze, zanim chrześcijanie zaczęli tak siebie nazywać, nazywani byli Nazorejczykami. Użycie nazwy chrześcijanie poświadczone jest dopiero dla drugiej dekady II wieku, o czym świadczą Pliniusz, Tacyt i Swetoniusz. Po drugie, w latach 60 I wieku chrześcijanie byli dla Rzymian zapewne nieodróżnialni od żydów i nie stanowili grupy na tyle licznej, by być znanymi. Najlepiej świadczy o tym fakt, że jeszcze na początku II wieku Pliniusz Młodszy, człowiek wykształcony, jako namiestnik Bitynii-Pontu niewiele wiedział o tej wierze i jej przedstawicielach. Tym bardziej więc trudno jest uwierzyć, że chrześcijanie znani byli już w latach 60 I w. n.e. w stolicy Imperium. Pliniusz był italskim senatorem, który sporo czasu spędził w Rzymie. Gdyby rzeczywiście chrześcijanie byli odpowiedzialni za pożar lub oskarżani o jego wywołanie, wiedziałby o tym.

W Quo vadis istotną rolę odgrywają dwie kluczowe dla początków chrześcijaństwa postacie – św. Piotr i św. Paweł. Faktem jest, że kiedy odrzucimy źródła późnoantyczne o śmierci pierwszego z nich nie wiemy niemal nic. Brak jest wiarygodnych informacji o tym, jak umarł,  dlaczego, a nawet gdzie. Umieszczenie jego śmierci w Rzymie w 64 r jest konstrukcją stworzoną przez późnoantycznych pisarzy chrześcijańskich, którzy bardzo chcieli, żeby była to prawda. Męczeńska śmierć obu świętych w oczach tych pisarzy miała być odbiciem śmierci Jana Chrzciciela i samego Jezusa.

Ukrzyżowanie św. Piotra, Caravaggio, 1601 r.

Pierwsza wzmianka o tym, że Piotr został ukrzyżowany, pochodzi z pism Tertuliana, który pisał około 200 r. n.e. Autor ten nie wspomina jednak, ani gdzie do tego doszło, ani dlaczego. Dopiero piszący na początku III wieku Euzebiusz z Cezarei podaje, że pod koniec życia Piotr przybył do Rzymu, gdzie został ukrzyżowany, na właśne życzenie, głową w dół. Nawet on nie pisze jednak, kiedy dokładnie wydarzenie to miało miejsce. Informacja, że Piotr zginął ukrzyżowany głową w dół znajduje się również w apokryficznym Męczeństwie Piotra, części większego zbioru Aktów Piotra, ciężko jednak datować ten późnoantyczny zbiór będący zapewne IV lub V w. n.e. fabrykacją.

Wydaje się, że tworząc opowieść o śmierci Piotra podążano tu za proroctwem św. Jana (J.21.18): Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. Nawet więc jeśli Piotra zmarł w latach 60., może nawet w Rzymie, nie ma żadnych świadectw łączących tę śmierć z pożarem Rzymu i ukrzyżowaniem. Prawda jest jednak taka, że nie mamy przekonujących dowodów na to, że św. Piotr kiedykolwiek był w stolicy Imperium. Bardziej prawdopodobne, że umarł śmiercią naturalną w Judei ok. połowy lat 50.

Nieco bardziej skomplikowana jest historia św. Pawła. Mimo iż święty ten z pewnością przebywał w Rzymie, jego związki z Wielkim Pożarem są równie wątpliwe. Około roku 58 zwrócił on uwagę rzymskich władz, kiedy jego obecność w Świątyni Jerozolimskiej spowodowała wybuch niepokojów. Rozruchy tego typu nie należały do rzadkości. Rzymianie starali się tłumić je w zarodku. Zapewne początkowo powiązali oni działalność Pawła z pewnym „Egipcjaninem”, który – jak podaje Józef Flawiusz:

Jeszcze większą klęskę ściągnął na Żydów fałszywy prorok z Egiptu. Pojawił się bowiem w kraju pewien szarlatan, który uchodził za proroka i skupił wokół siebie trzydzieści tysięcy otumanionych ludzi. Poprowadził ich z pustyni okrężnymi drogami na górę zwaną „Oliwną”, skąd miał siłą wtargnąć do Jerozolimy i po pokonaniu garnizonu rzymskiego stać się, z pomocą towarzyszących mu ludzi jako swej gwardii, władcą ludu. Jednakże Feliks [rzymski prokurator Judei] zapobiegł temu napadowi, zaszedłszy mu drogę na czele oddziału ciężkozbrojnych żołnierzy rzymskich, a wraz z nim także cały naród stanął do obrony. Po stoczonej bitwie Egipcjaninowi wraz z kilkoma towarzyszami udało się zbiec, lecz większość zwolenników poległa lub została pojmana.

Ścięcie św. Pawła, Lorenzo Monaco, 1398-1400

Próby wytłumaczenia swojej obecności i działalności w Jerozolimie nie przyniosły skutku. Paweł został pojmany i, gdy miał zostać poddany torturom podczas „śledztwa”, zaczął bronić się posiadanym przez siebie obywatelstwem rzymskim. W ten sposób jego sprawa trafiła przed oblicze Marka Antoniusza Feliksa, prokuratura Judei. Ten, oczekując przybycia swojego następcy, zwlekał jednak z decyzją. Ostatecznie kolejny prokurator, Porcjusz Festus, zdecydował się przyznać Pawłowi prawo do wysłuchania przed cesarzem. Wysłany do Rzymu, Paweł kilka lat (prawdopodobnie około dwóch) czekał na przesłuchanie znajdując się w areszcie domowym. Nigdy też raczej nie stanął przed samym cesarzem, który rzadko zajmował się osobiście tego typu sprawami. Sprawy jego wysłuchał zapewne jakiś wyznaczony przez imperatora urzędnik. Euzebiusz, który, podając jako źródło zaginiony traktat Orygenesa (ok. 185-254), wspomina, że Pawła stracono za panowania Nerona. Nie wiąże jednak tych wydarzeń z Wielkim Pożarem Rzymu, ani tym bardziej ze śmiercią św. Piotra. Jedno jest pewne, św. Paweł nie został stracony za bycie chrześcijaninem. Został on uznany winnym działalności wywrotowej i podburzania przeciw władzy Rzymu. Mało prawdopodobne jest, iż dożył pożaru. Został zapewne stracony ok. 60-61 n.e.

Co ciekawe, w tradycji chrześcijańskiej swoje odzwierciedlenie znalazło powszechne wśród autorów antycznych przekonanie, że w pierwszych latach rządów Neron był dobrym władcą, który jednak z czasem popadł w odmęty szaleństwa. W późnoantycznych źródłach chrześcijańskich cesarz ten spotkał się ze św. Pawłem osobiście i początkowo patrzył na jego nauki przychylnym okiem. W pewnym momencie odwrócił się jednak od „apostoła”, co uznano za pierwszy przejaw obłędu.

Jednym z najjaskrawszych przykładów szaleństwa Nerona są jego słynne pochodnie, które rozświetlały nocą ogrody. Czy rzeczywiście cesarz lub jego współpracownicy mogli wymierzyć aż tak przerażającą karę? Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Rzymianie lubowali się w widowiskowych egzekucjach. Skazańców rzucano na pożarcie dzikim zwierzętom lub aranżowano krwawe sceny mitologiczne z ich udziałem. Popularne było też karanie analogiczne do popełnionej zbrodni. Nic więc dziwnego, że z podpalaczy uczyniono żywe pochodnie.

Czy Neron prześladował więc chrześcijan? Raczej nie. Możliwe, że przedstawiciele tej wiary znaleźli się wśród „winnych” pożarowi Rzymu. Jednak nie dlatego, że byli chrześcijanami. W rzeczywistości oskarżono i zamęczono członków niezidentyfikowanych sekt żydowskich, wśród których byli być może pojedynczy chrześcijanie. Jeszcze mniej prawdopodobnym jest, że w wydarzeniach tych uczestniczyli św. Piotr i Paweł. Obaj umarli/zginęli zapewne kilka lat przed Wielkim Pożarem Rzymu, a pierwszy z nich nigdy nie zawitał to stolicy Imperium. Przekazy mówiące inaczej powstały pod wpływem tradycji chrześcijańskiej i, jak widać, zmieniały się w czasie tak, by lepiej odpowiadać „mitologii” tej przepojonej symbolami i proroctwami religii.

Źródła

+
  • B.D. Shaw, The Myth of the Neronian Persecution, Journal of Roman Studies vol. 105, 2015, s. 73-100, doi: 10.1017/S0075435815000982
  • H. Wendt, Ea Superstitione: Christian Martyrdom and the Religion of Freelance Experts, Journal of Roman Studies vol 105, 2015, s. 183-202, doi: 10.1017/S007543581500091X
  • K. Coleman, Fatal charades: Roman executions staged as mythological re-enactments, Journal of Roman Studies vol. 80, 1990, s. 44–73, doi: 10.2307/300280
  • D. Potter, Martyrdom as spectacle, w: R. Scodel (red.), Theater and Society in the Classical World, Ann Arbor: Univeristy of Michigan Press 1993, s. 53–88,  ISBN: 0-472-10281-8
  • Publiusz Korneliusz Tacty, Roczniki, tłum. Seweryn Hammer, Czytelnik: Warszawa 2004
  • Gajusz Swetoniusz Trankwillus, Żywoty Cezarów, tłum. Józef Wolski, Ossolineum: Wrocław 1987
  • Józef Flawiusz, Wojna żydowska, tłum. Jan Radożycki, Oficyna Wydawnicza Rytm: Warszawa 2001
Share this Story
  • Czy Neron prześladował chrześcijan?

    22 lutego tego roku prezydent Andrzej Duda ogłosił Quo vadis lekturą Narodowego Czytania 2016. Obwieszczając werdykt, głowa państwa powiedziała, że powieść ...
  • Historia jednej monety: medaliony Porusa

    Aleksander Wielki jest bez wątpienia jedną z najbardziej rozpalających wyobraźnie postaci, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Należy on do niezbyt licznego ...
Zobacz inne podobne wpisy
Zobacz inne wpisy Kamil Kopij
  • Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 2

    W pierwszej części tekstu poznaliśmy kilku Rzymian, którzy w ciągu swego życia odbyli długie podróże. To m.in. dzięki nim po Imperium ...
  • Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 1

    Pół roku temu pierwszy raz w życiu miałem okazję wygłosić wykład inaugurujący konferencję. Jak to każdy pierwszy raz, było to dla ...
  • Projekt Genesis, czyli jak rozsiać ziemskie życie po kosmicznej okolicy

    W otwierającej scenie Prometeusza, osadzonego w uniwersum Obcego, gniota w reżyserii Ridleya Scotta, przedstawiciel tajemniczej obcej rasy znanej nam jako Inżynierowie, ...
  • Królewna Śnieżka i łowcy

    Skuta lodem i nieprzenikniona, Antarktyda jest jedynym kontynentem i jednym z niewielu zakątków Ziemi, którego nie udało się nam skolonizować. Po ...
  • Sonda 2: Pierwsza krew

    29 września 1989 roku w wypadku samochodowym zginęli Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński, twórcy i prowadzący popularnonaukowego programu SONDA. Ich tragiczna ...
  • Czy Neron prześladował chrześcijan?

    22 lutego tego roku prezydent Andrzej Duda ogłosił Quo vadis lekturą Narodowego Czytania 2016. Obwieszczając werdykt, głowa państwa powiedziała, że powieść ...
  • Władcy pierścieni

    Star Trek J.J. Abramsa z 2009 roku nie zapadnie raczej w pamięć kinomanów, a tym bardziej fanów „Gwiezdnej Wędrówki”. Jest w ...
  • Krótka (pre)historia wojny, cz. 2

    W 2012 roku w Nataruk w północno-zachodniej Kenii archeolodzy natrafili na częściowo odsłonięte szczątki przynajmniej dwudziestu siedmiu osób. Drobiazgowe analizy pokazały, ...
  • Historia jednej monety: medaliony Porusa

    Aleksander Wielki jest bez wątpienia jedną z najbardziej rozpalających wyobraźnie postaci, jakie kiedykolwiek stąpały po Ziemi. Należy on do niezbyt licznego ...
  • Krótka (pre)historia wojny (cz. 1)

    W 2012 roku w Nataruk w północno-zachodniej Kenii archeolodzy natrafili na częściowo odsłonięte szczątki przynajmniej dwudziestu siedmiu osób. Drobiazgowe analizy pokazały, ...
Zobacz inne w kategorii Nauka, Wszechświat i cała reszta
  • Łukasz Miszk

    Jeżeli prześladowania spadły na „niezidentyfikowane” sekty żydowskie, to bardzo prawdopodobne, że również na chrześcijan. Chrześcijaństwo z punktu widzenia Rzymian było niczym więcej niż właśnie sektą żydowską – zabobonem ‚superstitio’.

  • Dominik Kurek

    Pewnie wg prezydenta imperium rzymskie już w I w n.e. było w ruinie..

Zobacz

Ludzie, choroby i idee w ruchu: wschodnia część basenu Morza Śródziemnego i nie tylko, cz. 2

W pierwszej części tekstu poznaliśmy kilku Rzymian, którzy ...

Inline
Inline