conowegownejczer

Nie publikuj swojego DNA, nie zostawiaj ziemskich bakterii na Marsie, nie przejadaj się antybiotykami [CNWN5]

A dzisiaj trochę inaczej. Nie czytamy artykułów naukowych, tylko przyglądamy się tym wszystkim „dodatkom” – które zajmują zwykle praktycznie połowę przeciętnego numeru Nature czy Science – i które są pewnie i tak czytane znacznie chętniej niż te wszystkie nudziory w drugiej połowie czasopisma. Prawda jest taka, że pierwsza połówka numeru zawsze schodzi jakoś tak… łatwiej. 🙂  No więc dzisiaj wgląd w lżejszą stronę ostatniego numeru Nature.

Miłej lektury, trochę lżejszej niż ostatnio.


Pilnuj swojego DNA! Tylko właściwie czemu?

Neil Savage: Privacy: The myth of anonymity, DOI: 10.1038/537S70a

Tekst dotyczy rzeczy następującej: od jakiegoś czasu można sobie ściągnąć z internetu komplet informacji genetycznych o różnych ludziach, którzy „przekazali swoje DNA nauce”. Hakerzy mogą natomiast – teoretycznie – uzyskać nielegalnie dostęp do sekwencji genetycznych coraz większej próbki ludzi, którzy z takiego czy innego powodu zsekwencjonowali swój genom (głównie diagnostyka i profilaktyka medyczna). A że robi się to coraz tańsze (wieść gminna głosi, że Illumina zrobi to każdemu za 1000$), tych danych będzie coraz więcej. No i teraz pytanie: czy mamy się bać? Co ktoś mi może potencjalnie zrobić, mają dostęp do pliku, w którym znajduje pełna sekwencja mojego DNA?

dane_genetyczne

Pełny genom jednego z uczestników projektu Personal Genome Project (osoba ta jest anonimowa, przypisano jej numer hu741459). Komplet danych genetycznych tej osoby (241 MB) każdy może sobie w każdej chwili ściągnąć i poprzeglądać. Tylko co z tego?

Savage zaczyna od przypomnienia paru spektakularnych epizodów „hakowania” publicznych baz danych genetycznych. W 2013 roku Latanya Sweeney pokazała, że na podstawie daty urodzenia, płci i kodu pocztowego (zerknijcie sobie na obrazek powyżej) oraz przy pewnej swobodzie posługiwania się internetem, można podać imię i nazwisko niemal każdego Amerykanina. Dinks leży w tym, że wiele baz danych (np. Personal Genome Project) udostępniających pro publico bono sekwencje genetyczne wolontariuszy – pełne lub cząstkowe – podaje również na swojej stronie internetowej właśnie te dane. Da się więc de facto dopasować sekwencję DNA do konkretnej osoby. Nieco później podobną sztuczkę zrobił Yaniv Erlich (tu macie artykuł, gdzie to opisuje, tu stronę domową gościa; sporo ciekawych rzeczy dla osób zainteresowanych prywatnością w Sieci itp.)

No i teraz pytanie: co z tego? Są na razie dwa główne lęki, póki co teoretyczne. Po pierwsze, z genomu da się wyczytać skłonności genetyczne do wielu chorób, co może bardzo zainteresować firmy ubezpieczeniowe. Jeżeli więc Twoje DNA jest publicznie dostępne, nie zdziw się, że nagle rośnie Ci składka ubezpieczeniowa. Tak przynajmniej głosi legenda. Drugi lęk jest ogólniejszy; bardziej mętny. Chodzi o sytuacje, w których z DNA da się wyczytać coś kompromitującego lub mogącego przynajmniej zastanowić szefa, współpracownika, konkurenta politycznego itd. Nikt natomiast do końca nie wie, co by to mogło być. Czy zwiększone ryzyko zachowania na raka prostaty u pracownika może skłonić pracodawcę do wypowiedzenia pracy? Czy – gdyby taki był (a nie ma) – genetyczny marker homoseksualizmu może w pewnych okolicznościach być wykorzystany przez przeciwnika politycznego? Nikt w sumie nie wie.

Savage słusznie zwraca uwagę, że sami z własnej nieprzymuszonej woli zostawiamy w internecie stokrotnie więcej drażliwych informacji o sobie, niż się to mieści w całym naszym genomie. Tu macie artykuł, który pokazuje, że można de facto przewidzieć czyjąś osobowość (w sensie parametrów wystandaryzowanych testów psychologicznych) na podstawie czyjejś aktywności na Facebooku. Na podstawie samych tylko like’ów można przewidzieć, jaką ktoś ma orientację seksualną i poglądy polityczne.

Czy dane genetyczne faktycznie nas obnażają? Co mi właściwie robi, że ktoś ma mieć dostęp do pełnej sekwencji mojego genomu? Przypomina mi się od razu anegdota o jednym z odkrywców elektroencefalogramu (Hans Berger?), który zażyczył sobie, aby po jego śmierci zniszczono wszystkie wydruki jego własnych EEG, ponieważ bał się, że ludzie w przyszłości będą mogli za ich pomocą zajrzeć w jego myśli. Nic to, zostawiam temat „ku przestrodze”. W ramach natomiast moich zwykłych lęków i teorii spiskowych – dodam jako ciekawostkę, że kiedy się zaczyna szukać informacji o kosztach zsekwencjonowania swojego DNA, to od razu wyskakuje „Google Genomics”, czyli inicjatywa, aby dane genetyczne były przechowywane „w chmurze”. Tiaaaaa…. Mają dostęp do mojej historii wyszukiwania, danych lokalizacyjnych z telefonu komórkowego, listy kontaktów, aparatu fotograficznego, zdjęć i Bóg wie, czego jeszcze… teraz czas na moje DNA. Tiaaa……

Aha, na koniec ciekawostka. Amerykańcy mają już od 2008 przepisy regulujące „dyskryminację genetyczną” (tzw. GINA, Genetic Information Nondiscrimination Act). Nie chce mi się szukać. Mamy coś takiego w Polszy? 🙂


Zakażenie bakteryjne planety

Alexandra Witze: Mars contamination fear could divert Curiosity rover. Nature NEWS 7.09.2016

Od dawien dawna mówi się o ryzyku „zakażenia” planet, które odwiedzamy, ziemskimi bakteriami. Prawda jest taka, że niektóre bakterie faktycznie mają szansę przeżyć w środowisku kosmicznym; ba! prawdopodobnie dotyczy to nawet tak złożonych organizmów, jak porosty (tu macie artikel na ten temat).

Rzecz w tym, że analiza zdjęć z Marsa pokazuje niedwuznacznie, że nie tylko na Marsie jest wilgoć, ale też może być ona w zasięgu kół łazika Curiosity.

727px-warm_season_flows_on_slope_in_newton_crater_animated

Prawdopodobne ślady wiosennego ściekania słonej wody po stokach marsjańskiego kanionu. (Raczej należałoby to określić jako spełzywanie wilgotnego od solanki gruntu – wilgotność nie przekracza tam 3% – ale niech będzie). Źródło: NASA/JPL-Caltech/Univ. of Arizona, via Wikimedia.

Obecnie łazik jest na drodze do zbocza, na który obserwowano ślady podobne do tych pokazanych powyżej, prawdopodobnie świadczące o występowaniu tam wody. Curiosity jest na razie w odległości 5 km od być-może-wody, a jego planowana trajektoria zbliży go do niej na maksymalnie 2 km. Dużo? Mało? W NASA siedzo i radzo.

No bo co mogłoby się właściwie stać, gdyby ziemskie bakterie założyły kolonię na Marsie? Ale tak serio – co mogłoby się stać? W najgorszym razie mielibyśmy populację bakterii na Marsie. I co?


Dbajmy o nasze własne bakterie, bo nas zjedzą cudze bakterie!

Peter Jorgensen i in.: Use antimicrobials wisely. Nature COMMENT 7.09.2016.

Krótko: nasza rosnąca niezdolność do leczenia infekcji bakteryjnych jest obecnie poważnym, autentycznym ryzykiem dla globalnego zdrowia publicznego. Nie mówi się o tym zbyt wiele głównie dlatego, że a) wszyscy mają nadzieję, że „jakoś tam będzie”; b) ciężko uwierzyć, że miałoby nas dojechać coś tak głupiego. Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja jest prosta: od ok. 100 lat przeżeramy się antybiotykami; skutkiem tego jest stopniowe wyłanianie się coraz to nowych populacji bakterii, którym udało się przetrwać kolejne rundy antybiotykoterapii. Bo nigdy nie jest tak, że nasze pigułki wytępią wszystkie bakterie do zera. Bakterii są m i l i a r d y. A my robimy to źle.

Stosujemy losowo wybrane antybiotyki, nie robiąc badań mikrobiologicznych, przerywamy terapię, kiedy zaczynamy czuć się lepiej, a nie, kiedy kazała Pani Dochtór, dojadamy sobie stare antybiotyki z zeszłej infekcji, dostajemy antybiotyk na infekcje wirusowe…… itp.

Jorgensen i koledzy wzywają więc Narody Zjednoczone do zmiany taktyki w sprawie antybiotykooporności. Co ciekawe, ich główny apel jest taki, abyśmy docenili zwykły ludzki „mikrobiom”, czyli żyjące na ludziach mikroorganizmy, jako „wspólne dobro”. Cytuję: „But, in our view, it [The 2015 Global Action Plan on Antimicrobial Resistance, drafted by the World Health Organization] does not go far enough in recognizing the life support we receive from the global microbiome”. Tak jest, proszę Państwa. Kochajcie swoje bakterie. „Parties should aim to build the resilience of society and the microbiome.” Musimy współpracować z naszymi bakteriami, bo nas zeżrą bakterie patogenne.

791px-skin-microbiome-human

Bakterie zdrowego człowieka w podziale na miejsca na ciele i grupy bakterii. Jak widać, każde miejsce na swoją specyficzną populację bakterii, którym tam dobrze – do tego stopnia, że można poznać, z której części pleców pochodzi próbka, analizując skład mikrobiomu. Tak, tak. Nasze ciało to ekosystem, ludkowie. Źródło: Wikimedia, User:Gzuckier.

Konkretny plan?

  • Koniec mydła antybakteryjnego!
  • Mycie nóg to twój wróg!
  • Brudna woda życia doda!
  • Częste mycie skraca życie!

No dobra, to już mój wkład w debatę.

Share this Story
  • Nie publikuj swojego DNA, nie zostawiaj ziemskich bakterii na Marsie, nie przejadaj się antybiotykami [CNWN5]

    A dzisiaj trochę inaczej. Nie czytamy artykułów naukowych, tylko przyglądamy się tym wszystkim „dodatkom” – które zajmują zwykle praktycznie połowę przeciętnego numeru Nature czy Science… – ...
  • Ocean wirusów, kolejna ziemiopodobna planeta, miękkie roboty i genetyczny wgląd w epokę brązu [CNWN3]

    Czołem! Głównym „tematem tygodnia” nie będzie ziemiopodobna planeta orbitująca najprawdopodobniej wokół Proximy Centauri – napiszę o niej, ale krótko i zgryźliwe;) ...
  • Bo do tanga trzeba… trojga

    Porosty to symbionty grzyba i prokariotycznej cyjanobakteri (Cyanobacteria) lub eukariotycznej zielenicy (Chlorophyta). Prawdopodobnie większość z Was pamięta to ze szkolnych lekcji ...
  • Odkryto 3 nowe gatunki mikrusków (lemurków myszatych)

    Międzynarodowy zespół naukowców odkrył trzy nowe gatunki mikrusków (inaczej lemurków myszatych). Nowo odkryte mikruski żyją w południowej i wschodniej części Madagaskaru. ...
  • Jak ćma do światła?

    Szwajcarscy zoolodzy odkryli, że ćmy żyjące w regionach o dużym zanieczyszczeniu światłem (tj. takich, w których nocą jest relatywnie jasno z ...
  • Inwazyjne gatunki przyczyną wymierań?

    Naukowcy z University College London przeprowadzili analizę tzw. Czerwonej Listy czyli zbioru gatunków wymarłych, żyjących już tylko w niewoli lub zagrożonych ...
  • Bakterie mają oczy

    Międzynarodowy zespół naukowców odkrył najstarszą i najmniejszą soczewkę w historii Ziemi. Powstała ona zapewne ponad 2 mld lat temu, niedługo po ...
Zobacz inne podobne wpisy
Zobacz inne wpisy Łukasz Lamża
Zobacz inne w kategorii conowegownejczer

Zobacz

Marihuana i mózg – artykuł przeglądowy w Nature [CNWN9]

A dzisiaj tylko ten jeden tekst. Ech, coś mi ...

Inline
Inline