Przeszłość

Św. Walenty i Lupercalia. Dzieje pewnego nieporozumienia.

W pierwszej połowie lutego wystawy sklepów zaczynają być pełne ozdób związanych z walentykami. Mimo że ciągle słychać w Polsce głosy oburzenia, które wypominają niepolską genezę tego święta, to przyjęło się ono w naszym kraju doskonale. Wielu młodszym osobom pewnie trudno wyobrazić sobie rzeczywistość bez kwiatków, czekoladek i pluszowych serduszek, towarzyszących 14 lutego. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z faktu, że z genezą tego święta wiąże się sporo wątpliwości. A w jeszcze większym stopniu dotyczą one świętego, który jest jego patronem.

Św. Hieronim z „Martyrologium Hieronymianum”. Obraz autorstwa El Greco

Najstarszym świadectwem wspominającym św. Walentego jest spis świętych zwanych Martyrologium Hieronymianum. Wbrew nazwie, ów spis męczenników nie ma żadnego związku z św. Hieronimem. Autor tego dzieła pozostaje dla nas anonimowy. Nie jest też oczywisty czas, w którym on działał. Być może Martyrologium Hieronymianum powstało w drugiej połowie V wieku lub w wieku VI. Dzieło to do tego ciągle było zmienianie, uzupełniane i poprawiane. Z tego źródła dowiadujemy się, że 14 lutego obchodzono pamiątkę po św. Walentym, który pochodził z Interamnae w Italii. Za wcześniejsze poświadczenie istnienia świętego nie może uchodzić Liber Pontificalis. Co prawda przypisuje ono budowę Basilica S. Valentini extra Portam biskupowi Rzymu Juliuszowi (337-352), ale dla I-IV wieku jest to źródło bardzo niewiarygodne. Św. Walentego brak jest na najstarszej rzymskiej liście męczenników znajdującej się u Chronografa z 354 roku. Najprawdopodobniej więc w IV wieku nie funkcjonował on w kościelnej tradycji.

„Ukrzyżowanie” Ottaviano Nelliego, na którym umieszczono również arcybiskupa Jakuba de Voragine, trzymającego w ręku „Złotą legendę”.

Do ukształtowania się legendy św. Walentego przyczyniła się skompilowana ok. 1260 roku Złota legenda Jakuba de Voragine. Według tego dzieła Walenty stanął przed cesarzem Klaudiuszem II, który czynił mu wymówki, że zamiast preferować jego przyjaźń i bogów przodków wybrał superstitio. Św. Walenty miał odważnie głosić wiarę w Chrystusa. Cesarz wysłał go do prefekta. Ten poprosił św. Walentego, aby udowodnił mu boskość Chrystusa przez uzdrowienie niewidomej córki prefekta. Modlitwa św. Walentego doprowadziła do cudu, córka odzyskała wzrok, a cała rodzina nawróciła się. Usłyszawszy to cesarz Klaudiusz kazał ściąć św. Walentego. Do tego męczeństwa miało dojść około w 280 roku (biedny Jakub de Voragine nie zdawał sobie sprawy, że cesarz Klaudiusz II zmarł w 270 roku). W opowieści zawartej w Złotej legendzie nie widać jest powodu, dla którego św. Walenty mógł stać się patronem zakochanych. Dopiero w norymberskiej kronice z XV w. odnajdujemy wszystkie podstawowe elementy narracji związanej z tym męczennikiem. Według późnośredniowiecznych opowieści święty Walenty był lekarzem i został zabity podczas prześladowań chrześcijan, które nastąpiły za panowania Klaudiusza II. Cesarz miał zakazać małżeństw małżeństw młodym mężczyznom, aby byli lepszymi żołnierzami. Mimo tego św. Walenty udzielał ślubów i trafił za to do więzienia. Tam zakochał się w niewidomej córce strażnika, która pod wpływem jego miłości odzyskała wzrok. Cesarz jednak, opanowany gniewem na św. Walentego, wydał nań wyrok śmierci.

Popiersie cesarza Klaudiusza II przechowywane w Muzeum Santa Giulia w Brescii

Wszystkie fakty z legendarnego żywota św. Walentego są jednak niewiarygodne i w kontekście źródeł historycznych absurdalne. Za panowania Klaudiusza II (268-270) nie prześladowano chrześcijan. Wywodzący się z armii władca był zajęty walkami prowadzonymi z Gotami na Bałkanach. Zapoczątkowane w 257 roku prześladowanie chrześcijan przez cesarza Waleriana zostało zakończone w 260 r. przez jego syna Galiena. Ten ostatni cesarz nie tylko zapoczątkował faktyczną tolerancję chrześcijaństwa, ale także nakazał zwrócić Kościołowi skonfiskowane majątki. Przez następne czterdzieści lat (do 303 r.) chrześcijanie nie byli niepokojeni przez państwo rzymskie, a Kościół mógł w spokoju rosnąć, konsolidować się i wrastać w siłę. Cesarze zajęci byli odpieraniem najazdów barbarzyńców, którzy łupili przygraniczne prowincje, dlatego nie zaprzątali sobie głowy chrześcijaństwem. Ponadto wywodzący się z armii Klaudiusz II nie zakazał małżeństw żołnierzom, w starożytnym Rzymie udział kapłana nie był potrzebny do zawarcia ślubu, a małżeństwa kościelne pojawiły się dopiero w średniowieczu. Tak więc wszystkie średniowieczne „fakty” dotyczące św. Walentego są nieprawdziwe. św. Walentego brakuje też w najstarszym spisie świętych w Rzymie, wszystko więc wskazuje, że jest on postacią wymyśloną.

Ikona z wizerunkiem św. Polikarpa

W tym momencie można zadać pytanie, dlaczego wymyślano męczenników dla czasów, w których nie prześladowano chrześcijan. Było to rezultatem rozpowszechnienia się w drugiej połowie IV wieku kultu męczenników, który wcześniej praktycznie nie istniał (jedynym jego świadectwem jego jest pochodzący z II w. tekst pt. Męczeństwo św. Polikarpa), a wybuchł w połowie IV wieku. Z jednej strony stanowiło to odwołanie do chwalebnej przeszłości chrześcijaństwa, a z drugiej wynikało ze zmiany, jaka zaszła w obrębie samego Kościoła. W okresie małego pokoju Kościoła (260-303) i po panowaniu Konstantyna Wielkiego chrześcijaństwo przyjęło wielu nowych wyznawców. Mieli oni pogańskie korzenie i wnieśli do Kościoła wiele ze swojej obrzędowości. W tym czasie w Kościele rozpowszechnił się nie tylko kult męczenników, ale też kult maryjny, świętych oraz pielgrzymki. Oczywiście, problemem nie był fakt, że wcześniejszy brak kultu męczenników nie skłaniał do pamięci o nich. Paradoksalnie nie znamy imion większości chrześcijan, którzy w pogańskim Cesarstwie Rzymskim ginęli za wiarę, za to mamy wiele fikcyjnych postaci, którym oddawano część jako męczennikom. W drugiej połowie IV w. i w V w. wielokrotnie w „cudowny” sposób odkrywano relikwie świętych. Sami chrześcijanie śmiali się, że kiedy przypadkowo odnajdywano ludzkie kości, to ludzie widzieli w nich relikwie. Każda kolejna lista męczenników czczonych przez Kościół (martyrologia) wydłużała się o nowe, wcześniej nieznane, imiona. Nowym wymyślonym męczennikom kazano dawać świadectwo swojej wiary zarówno dla czasów, gdy faktycznie prześladowano chrześcijan, jak dla i tych, w których panował pokój, gdyż wszystkich pogańskich cesarzy zaczęto postrzegać jako prześladowców.

Zresztą św. Walenty 1969 roku papież Paweł VI oficjalnie usunął św. Walentego z listy świętych wspominanych podczas liturgii, pozostawiając możliwość świętowania liturgicznego w lokalnym kulcie świętych. Tym samym św. Walenty dołączył do licznego grona fikcyjnych świętych (np. święci Mikołaj, Krzysztof, Barbara, Jerzy czy Tekla) nieuznawanych przez Kościół katolicki.

Dekoracja ołtarza z II w. n.e., na którym umieszczono m.in. scenę karmienia Romulusa i Remusa przez wilczycę

Geneza samych walentynek jest niejasna. Część badaczy mówi o przejęciu rzymskiego pogańskiego święta oczyszczenia i płodności Lupercalia. Było to jedno z najbardziej znanych rzymskich świąt, które angielskiemu czytelnikowi kojarzą się z Shakespearem i przypisaniem Markowi Antoniuszowi ofiarowania tytułu królewskiego Cezarowi. W starożytnym Rzymie przedstawiciele dwóch kolegiów kapłańskich Luperci Quinctiales i Luperci Fabiani, które miały według legendy zostać powołane do istnienia przez Romulusa i Remusa, gromadzili się 15 lutego w Lupercalu u podnóża Palatynu. Tam znajdowała się legendarna grota, w której wilczyca miała wykarmić założycieli Rzymu i składali ofiarę z kozła i psa, oraz oferowali święte ciastka mola salsa wypiekane przez westalki. Następnie młodzi mężczyźni ubrani jedynie w opaski z koźlej skóry biegali wokół Palatynu (za czasów cesarstwa także po via Sacra) i smagali napotkanych ludzi biczami. Plutarch tak o tym pisał: „W Rzymie wielu młodych ze znakomitych rodzin, a nawet wysocy urzędnicy biegną wtedy ulicami miasta nago i każdego kto im stanie na drodze smagają dla żartu i zabawy kosmatymi biczami. Dużo mężatek wychodzi wówczas umyślnie na ich spotkanie i wystawiają do nich ręce jak w szkole pod baty, mając silne przekonanie, że to ciężarny pomaga w rodzeniu, a bezpłatnym daje zdolność rodzenia” (tłum. M. Brożek). Następnie Plutarch opisywał jak Marek Antoniusz, który znajdował się wśród biegnących podczas lupercaliów, podbiegł na Forum do Cezara i ofiarował mu diadem. Cezar odtrącał diadem, obserwując jaka będzie reakcja ludu. Ta rozczarowała go, gdyż odtrącenie diademu spotkało się z wielkim aplauzem ludu. Podczas wojen domowych lupercalia nie były zbyt obchodzone, skoro według Swetoniusza odnowił je August. Zabronił on w biegu na lupercaliach brać udział młodzieńcom. Sami Rzymianie z czasów początku cesarstwa mieli problem z wyjaśnieniem znaczenia tego święta. Według Owidiusza święto było poświęcone Faunusowi, a według Liwiusza Inuusowi. Obaj bogowie byli identyfikowani z greckim Panem. Liwiusz czy Plutarch uważali również, że święto wprowadził do Italii z Arkadii Ewander, czyli obchodzone byłoby przed Romulusem. Oczywiście obaj nie miał danych, które pozwoliłyby na takie spekulacje. Po prostu doszukał się on podobieństwa między lupercaliami, a świętem Zeusa Lykaiosa w Arcadia. Tak więc jest to tylko fałszywa antykwaryczna uczoność. Same znaczenie słowa lupercalia jest niejasne. Święto było obchodzone przez Rzymian do końca V wieku. Choć piszący zapewne w połowie V wieku komentator do dzieł Juwenalisa nie za bardzo już orientował się, na czym polegało to święto. Ponadto owe uroczystości miały miejsce piętnastego a nie czternastego lutego.

Wizerunek św. Gelazego

Doszukiwanie się związku między walentynkami, a lupercaliami jest efektem błędnej interpretacji źródeł. Otóż często można znaleźć informację, że papież Gelazy (492-496) zastąpił stare pogańskie święto, nowym chrześcijańskim. Hipoteza oparta jest na otwartym liście papieża, który ma tytuł Przeciw Andromachusowi i innym Rzymianom-patronom, którzy uważają, że należy celebrować lupercalia według dawnych obyczajów. Nie jest oczywiste, kim jest ów Andromachus. Identyfikuje się go często z magister officiorum i consiliarius Odoakra z 489 roku, który został wysłany z papieskimi instrukcjami do patriarchy Akacjusza. Identyfikacja opiera się jednak tylko na noszeniu tego samego imienia. Jeśli ta identyfikacja jest prawdziwa, to Andromachus nie tylko musiał być chrześcijaninem (w tych czasach wszyscy Rzymanie na dworze w Rawennie są chrześcijanami), ale też łączyły go dobre relacje z papieżem. Nie wiemy też, kim są patroni lupercaliów, ale zapewne byli oni senatorami. Prawdopodobnie też późnoantyczne lupercalia w niewielkim stopniu przypominały dawne rzymskie święto. Na pewno nie istniało kolegia luperci. Trudno sobie też wyobrazić, aby po zakazie składania ofiar czyniono je publicznie. List papieża Gelazego wyraźnie sugeruje, że arystokraci nie biegali prawie nadzy, ale wynajmowano w tych celach zapewne aktorów. Prawdopodobnie w tym czasie ze święta pozostał jedynie pierwiastek karnawałowy, dobrej (choć podszytej sadomasochistycznym pierwiastkiem) zabawy. Papież przypominał starorzymski i pogański charakter fiesty i stanowczo występował przeciw jego obchodzeniu. List w żaden sposób nie sugeruje, aby Gelazy I zamierzał chrystianizować rzymskie święto, lub aby wprowadzał nowe, które zastąpiłoby lupercalia. Przez kilka dobrych wieków (prawie 900 lat) brak jest jakikolwiek świadectw obchodzenia walentynek. Co więcej początkowo są one związane z kulturą angielską i nie mają żadnych związków z Italią.

Pierwsze świadectwa, które mówią nam o związkach pomiędzy dniem św. Walentego a romantyczną miłością pochodzą z późnośredniowieczną Anglią. Żyjący w XIV w. Geoffrey Chaucer w Sejmie ptasim (The Parlement of Foules) opisuje sen narratora, któremu przyśnił się Scypion Afrykański. W tym śnie narrator widzi naturę, która na dzień św. Walentego, zebrała wszystkie ptaki, gdyż „był to dzień świętego Walentego, kiedy każdy ptak tam przybywa, by wybrać swą parę”. W tym dniu każdy samiec ptaka mógł wybrać swoją partnerkę na życie, oczywiście pod warunkiem, że ona się zgodzi. Część badaczy uważa, że Chaucer napisał ten utwór na cześć małżeństwa króla Ryszarda II z Anną Czeską, ale nie jest to pewne. Do wizji natury, która jest świadkiem kojarzenia się ptaków w dniu świętego Walentego wrócił przyjaciel Chaucera John Gover (zm. 1408), oraz pochodzący z Szwajcarii Othon III de Grandson (zm. 1397). Nie jest oczywiste, dlaczego Chaucer wybrał datę 14 lutego na kojarzenie się ptaków w pary. Być może zaczerpnął to z nieznanej nam,bo ludowej tradycji. Niektórzy badacze sądzą, że Chaucer miał na myśli innego św. Walentego, którego święto obchodzono 3 maja. Wreszcie wskazuje się, że w ówczesnej Anglii w której obowiązywał kalendarz juliański połowa lutego był czasem, w którym ptaki zaczynały się kojarzyć w pary. Z początku XV wieku mamy świadectwo pierwszych zabaw związanych z miłością i 14 lutego. Obchodzono je na dworze Karola VI. Wkrótce potem miłosny wiersz z okazji dnia św. Walentego napisał francuski książę krwi Karol ks. Orleanu, który od 1415 r. znajdował się w angielskiej niewoli. Walentynki wspomina też frywolnie Shakespeare w Hamlecie (Akt 4, scena 5). Ofelia nieszczęśliwa po zamordowaniu ojca i odtrąceniu jej przez Hamleta śpiewa: „Dzień dobry, dziś święty Walenty, Dopiero co świtać poczyna; Młodzieniec snem leży ujęty, A młoda doń puka dziewczyna. On wstał, wdział szaty, Drzwi rozwarł przed swoją jedyną, I weszła dziewczyna (maid) do chaty, Lecz z chaty nie wyszła dziewczyną (maid)” (tłum. Paszkowski).

Dlatego chyba bezpieczniej zakładać jest późno średniowieczną metrykę walentynek. Być może po raz pierwszy utożsamiono św. Walentego ze świętem zakochanych w twórczości żyjącego w XIV w. Geoffreya Chaucera (choć nie jest jasne, o którym świętym Walentym pisał poeta) Passus pochodzą z Hamleta pokazuje, że święto było chyba już zakorzenione w Anglii. W XVIII wieku istniał już zwyczaj wysyłania listów (kartek) walentynkowych, gdyż powstawały kolekcje sentymentalnych wierszy, które miały młodym kochankom pomagać w komponowaniu poezji. Z oczywistych względów święto wraz z angielskimi kolonistami pojawiło się w Ameryce, a stąd wraz z dominacją amerykańskiej pop kultury rozpowszechniło się na cały świat.

Share this Story
  • Św. Walenty i Lupercalia. Dzieje pewnego nieporozumienia.

    W pierwszej połowie lutego wystawy sklepów zaczynają być pełne ozdób związanych z walentykami. Mimo że ciągle słychać w Polsce głosy oburzenia, ...
  • Gimnazjalistka – historyk

    Rozmawiam dzisiaj z Patrycją Wasielewską – gimnazjalistką, której przewodnik po Poznańskim Czerwcu ‘56 zdobył pierwszą nagrodę w konkursie organizowanym przez Instytut ...
  • studnia

    Studnia sprzed 7 tysięcy lat

    Velim to bardzo mała miejscowość położona w centrum Czech, a dokładniej w powiecie Kolín. Znajduje się w niej stanowisko archeologiczne, na ...
Zobacz inne podobne wpisy
  • Raj utracony i Obcy: Przymierze

    „Raj utracony” Miltona, a „Obcy: Przymierze”

    Niedawno odbyła się premiera kolejnej osłony sagi o ksenomorfie Alien: Covenant (Obcy: Przymierze). W tym filmie Ridley Scott wrócił do stworzonego ...
  • Św. Walenty i Lupercalia. Dzieje pewnego nieporozumienia.

    W pierwszej połowie lutego wystawy sklepów zaczynają być pełne ozdób związanych z walentykami. Mimo że ciągle słychać w Polsce głosy oburzenia, ...
  • Nieporozumienie dotyczące genezy Świąt Bożego Narodzenia

    Bardzo często w okolicy świąt Bożego Narodzenia w mediach można wyczytać o genezie powstania ich daty. Często można odnaleźć informację, że ...
Zobacz inne wpisy Robert Suski
  • Św. Walenty i Lupercalia. Dzieje pewnego nieporozumienia.

    W pierwszej połowie lutego wystawy sklepów zaczynają być pełne ozdób związanych z walentykami. Mimo że ciągle słychać w Polsce głosy oburzenia, ...
  • Nieporozumienie dotyczące genezy Świąt Bożego Narodzenia

    Bardzo często w okolicy świąt Bożego Narodzenia w mediach można wyczytać o genezie powstania ich daty. Często można odnaleźć informację, że ...
  • Podkarpackie zmagania w dokumentach z KriegsArchiv

    Od dwóch lat trwają prace badawcze i dokumentacyjne projektu Karpackie Epizody Wielkiej Wojny, w ramach którego archeolodzy z Uniwersytetu Jagiellońskiego badają ...
  • Dinozaury też miały robaki

    W brzuchu liczącej sobie 77 milionów lat skamieliny hadrozaura paleontolodzy znaleźli pozostałości drobnych tuneli. Naukowcy interpretują swoje odkrycie jako pierwsze okryte ...
  • Czy człowiek spotkał hobbita?

    Pracujący w jaskini Liang Bua na indonezyjskiej wyspie Flores międzynarodowy zespół archeologów znalazł ślady ognia w warstwach, które powstały między 41 ...
  • Ssaki niemal podzieliły los dinozaurów

    Nowe badania przeprowadzone przez brytyjskich paleontologów wskazują, że asteroida, która spowodowała 66 mln lat temu wyginięcie dinozaurów, zmiotła z powierzchni Ziemi ...
  • Wyjście kręgowców na ląd nie było aż tak milowym krokiem, jak się wydawało?

    Wyjście ryb na ląd było jednym z kroków milowych ewolucji. Marzeniem wielu paleontologów jest znalezienie tego małego odważniaka, który zrobił to ...
  • Archeologia górska: skanowanie skalnych malowideł z Francji

    Archeolodzy z Uniwersytetu w York (Wielka Brytania) rozpoczęli pionierskie skanowanie laserowe najwyżej położonych prehistorycznych malowideł znanych w Europie oraz ich otoczenia. ...
  • Weź udział w wykopaliskach na Górze Zyndrama!

    Ostatnie lata przyniosły serie niezwykłych i fascynujących znalezisk, dokonanych przez dra hab. Marcina Przybyłę i jego zespół na Górze Zyndrama w ...
  • Chiński przepis na piwo sprzed 5000 lat

    Chińscy archeolodzy znaleźli w Mijiaya w pobliżu miasta Xi’an w środkowych Chinach (prowincja Shaanxi) ślady browaru sprzed ok. 5000 lat. Znaleziono ...
  • Państwo faraonów starsze niż sądziliśmy?

    Brytyjscy naukowcy sugerują od kilku lat potrzebę zweryfikowania datowania początków państwa faraonów. Ich najnowsze badania skłoniły ich do stwierdzenia, że rozproszeni ...
  • Atmosfera wczesnej Ziemi była połowę cieńsza

    Badania pochodzących sprzed ok. 2,7 mld lat skał wulkanicznych prowadzą do wniosku, że ziemska atmosfera była wówczas przynajmniej połowę cieńsza. Do ...
Zobacz inne w kategorii Przeszłość

Zobacz

„Raj utracony” Miltona, a „Obcy: Przymierze”

Niedawno odbyła się premiera kolejnej osłony sagi o ...

Inline
Inline